NAJDŁUŻEJ przemilczana, NAJWIĘKSZA MASAKRA domowa w historii Korei 😶💀



Będę Wam dzisiaj pisać o zdarzeniu, które było przez długie lata tabu 😶💀 historii Korei, zdarzenie nieznane także wielu Koreańczykom – ciemną stronę historii powstania Korei Południowej, której symbolem jest właśnie kwiat kamelii. Kwiat, który można spotkać dosłownie na każdym kroku na wyspie Jeju, a który oznacza nic innego jak tęsknotę i oczekiwanie. Tęsknotę za ukochanymi członkami rodziny, którzy nagle zniknęli i już nie wrócą. Zdarzenia z Trzeciego Kwietnia to historia największej masakry w historii Korei, mającej miejsce właśnie tu –na wyspie Jeju. Masakry, która pochłonęła 1/10 mieszkańców wyspy, wyrządziła trwałe szkody w psychice dla pokoleń oraz sprawiła, że ta rajska wyspa stała się owego czasu morzem krwi. 

Ale zanim opowiem jak do tego doszło, muszę po krótce wyjaśnić Wam tło historyczne. Otóż, 15-stego sierpnia 1945 roku, Korea zostaje wyzwolona spod okupacji japońskiej. Brzmi pięknie, ale pojawia się Rosja – kraj, który od zawsze chciał wszystko dyktować. Wojska Związku Radzieckiego wkraczają w północną część Korei. Amerykanie, którzy słyszą o poczynaniach sowietów, zajmują część południową. I tak Korea zostaje podzielona na dwie części. Amerykanie wraz z postaciami sceny politycznej Korei, które brały czynny udział w akcjach niepodległościowych podejmują oczywiście próbę połączenia Korei na nowo i stworzenia wspólnego rządu, ale bez powodzenia i część południowa wybiera w końcu własny parlament. Na czele rządu staje prawica, która jest mocno antykomunistyczna.

I tutaj pojawia się Jeju. Podczas wyborów, dwa z trzech punktów wyborczych znajdujących się na wyspie Jeju stają w płomieniach (inna wersja mówi o bojkocie wyborów, gdzie uzbrojeni pro-komuniści kazali uciekać mieszkańcom w góry, zamiast iść do urn). To sprawia, że w oczach nowego rządu Jeju zaczyna wyglądać na ‚czerwoną wyspę’.  

Wyspa Jeju, ze względu na bliskie położenie i tak doznała najwięcej szkód ze strony Japończyków – była bazą dla ich kamikaze i statków podwodnych, a jej ludność była wykorzystywana do przymusowych robót a nawet do walki. Ta oto wyspa zamiast zostać wyzwolona od oprawców po wykrzyczeniu ‚niepodległości’ – zostaje pod patrolem policji pro-japońskiej, a nawet dostaje dodatkowy oddział ponad 300 policjantów, tzw. ‘policjantów wsparcia’, którzy też byli zamieszani w okupację.  

Życie się jakoś toczy do czasu aż w 1947 roku przychodzi Święto 1szego Marca, święto na cześć  powstania niepodległościowego. Tłumy wychodzą by pokojowo paradować, ale jeden z konnych policjantów, pilnujących by nie doszło do zamieszek podczas pochodu, przejeżdża 6-telnie dziecko, nic sobie z tego nie robiąc. Rozwścieczony tłum podąża za nim, rzucając w niego kamieniami pod sam posterunek policji, gdzie akt agresji tłumu zostaje uznany za zwykłe rozboje i policjanci otwierają ogień, zabijając 6 osób, w tym niczemu niewinnego nastolatka oraz matkę karmiącą piersią. Cała ta sprawa tylko podjusza lud, który idzie tłumnie na posterunek, domagając się kary dla winnego policjanta. I tym razem policja wyciąga karabiny maszynowe.  

Wieści roznoszą się po wyspie i około 80% pracowników we wszystkich sektorach, w tym nieskorumpowani policjanci, organizują wielką demonstrację na ulicach Jeju. Cała ta sprawa dochodzi uszy rządzących z Seulu.  

Ich odpowiedź na to brzmi: “mieszkańcy Jeju, jeżeli będziecie się stawiać, to was wybijemy!” I zamiast załagodzić sprawę, rząd powołuje dodatkowych policjantów na miejsca tych nieskorumpowanych – tym razem będących zwykłymi uciekinierami a nawet bandziorami zza północnej granicy. Ci brutalni policjanci znęcają się i torturują osoby posądzane o bycie pro-komunistami – łącznie około 2,500 osób. Warto dodać, że pro-komuniści, inaczej lewica, byli przeciw podziałowi Korei na północ i południe.  

W końcu w roku 1948, 3 kwietnia, grupa około 350 mężczyzn atakuje posterunki policji pod osłoną nocy. 

Komandor Kim Ik-ryeol 김익렬

Po tym zdarzeniu rząd planuje wysłać wojska, aby rozprawiły się z mieszkańcami wyspy. Komandor wojsk Kim Ik-ryeol, jest jednak przeciwny i chce za wszelką cenę zaprowadzić pokój po negocjacjach z przedstawicielem komunistycznej-lewicy. Nie dochodzą niestety do ugody, ale godzą się, że sytuacja powinna zostać rozwiązana pokojowo. Niestety, po krótkim czasie w bardzo podejrzany sposób dochodzi do kolejnego aktu terroru (mówi się, że prawica zaatakowała podszywając się pod lewicę). 

Komandor zostaje zwolniony, a nowy komandor wygłasza takie słowa: “poświęcenie nawet 30 tysięcy mieszkańców wyspy dla pokoju nie wydaje się dużym kosztem”.  Całe szczęście po tych słowach dostaje od kogoś kulką w łeb. 

Ale to nie zatrzymuje rządu koreańskiego przed zbrodnią domową. W końcu rząd zbiera wojsko, wysyłając je na wyspę z zadaniem by: wypalać, zagładzać i wybijać wszystkich pro-komunistów. 

Ale jak takich rozpoznać? Tym bardziej kiedy mieszkańcy Jeju posługują się bardzo specyficznym, często niezrozumiałym dialektem? 

Na początku rozkazali zabić wszystkich, jak popadnie 5 kilometrów od brzegu w głąb wyspy – powód – twierdząc, że zbrodniarze będą kryć się właśnie w górach. Niestety te regiony były też zasiedlone przez zwykłych obywateli. I w ten sposób ofiarą tej masakry padli wszyscy – bez względu na płeć czy wiek. A masakra w końcu objęła tak naprawdę całą wyspę, z liczbą ofiar dosięgającą około 30 tysięcy.  

Po masakrze prócz wielu innych zeznań pozostały między innymi zeznania 13-letniego chłopca, którego mama słysząc strzały, osłoniła swoim ciałem, a którego zalała krew matki pod ostrzałem z karabinu. Mówił, że dźgano każde napotkane ciało, żeby się upewnić, że nikt nie przeżył. Tak też dźgnięto jego matkę, która po zastrzeleniu, przykryła go swoim ciałem.  

Inną historią jest historia 3-letniego dziecka, które żołnierz wziął za nóżki i roztrzaskał o skałę w jednej z jaskiń… (wiele osób kryło się w jaskiniach, gdzie wymierało z głodu i zimna).  Z osób, które cudem przetrwały, wiele zostało kalekich, rannych, a wszystkie osoby zostały zranione głębiej niż da się zranić ciało. Ich serca zostały rozbite w drobny mak. 

Wiele z tych zbrodni wydarzyło się w miejscach, które są teraz licznie odwiedzane przez turystów. Opisane są zeznania jednej z kobiet, której mąż zginął przy Wodospadach Cheonjeyeon 천제연. Na parkingu przy wodospadach była niegdyś ubojnia krów i świń. Młoda kobieta, która wracając do domu nie zastała męża, poszła po niego z kolacją na posterunek policji. Zastając pusty posterunek i słysząc dochodzące jej uszu strzały, wiedziała, że jej mąż jest właśnie mordowany. Po tym jak pobiegła na miejsce zbrodni, zastała 36 mężczyzn związanych za szyje żelaznymi linami, leżących już, martwych. Jej mąż przygotowywał się by zostać policjantem, jednak zginął z ręki innych, tak zwanych policjantów. Odchodził wołając “wiwat Korea”. Umarł za kraj, który tak kochał, w ramach ‘nowej demokracji’.  

Innym turystycznym miejscem, które było niegdyś morzem krwi, jest Wodospad Jeongbang 정방. Ten położony nad samym morzem wodospad jest oblegany przez przyjezdnych. Niestety, mało kto wie o jego ‘czarnej historii’. Pomimo, że przed kasą wywieszona jest tablica informacyjna, nie widziałam, by ktokolwiek zatrzymywał się by przeczytać o zdarzeniach, które miały tam miejsce. Wiersz, który znalazłam, oddaje doskonale to, co się tam stało, a także podsumowuje historię 3-ciego Kwietnia. 

“Przy Wodospadzie Jeongbang” 

 
Mówi się, że w głębinach morza pod Wodospadem Jeongbang 
pływało wiele zwłok z Trzeciego Kwietnia,  które zostały przebite bambusowymi włóczniami i spadły ze skarpy w dół. 

Mówi się, że czaszki wyjedzone przez ryby i kraby czerwieniły się od strzykw, które przykleiły się do nich jedna obok drugiej. 

Mówi się, że stworzenia morskie przybrały na wadze, tak jak bataty w ziemi, na miejscu zbrodni, które urosły w rozmiarze.

Mówi się, że grupa morderców, nazywająca się narodem koreańskim, ćwiczyła zabijanie, biorąc za cel swoich obywateli. 

Mówi się, że narodowi żołnierze, będący maszynami do zabijania, przy wojskach wroga się zawsze zmagają, ale obywateli swojego państwa wybijają lekką ręką. 

Nikt z nich nie będąc ukarany czy wzięty w odpowiedzialność. Mówią tylko, że oprawcy w historii Trzeciego Kwietnia kryli się zawsze w górach. 

Mówi się, że Ci właśnie schowani w górach, a schwytani, umarli tutaj i zostali pochowani w oceanie. 

Mówi się, że do tej pory słychać w morzu pod Wodospadem Jeongbang świsty, przypominające krzyki.

Mówi się, że brzuchach turystów, którzy zjedli strzykwy przewalają się krzyczące rozpaczliwie fale. 
 
Kim Gyeong-Hun 
 

Co ważne rząd koreański nie przyznawał się do zbrodni przez długie lata. Kiedy po 30 latach od zdarzenia wyszła powieść, w której opisano co się naprawdę stało, pisarz był za nią torturowany, a sama książka została zakazana. Dopiero w 2000 roku prezydent Kim Dae-jung 김대중 uznał oficjalnie to zdarzenie za fakt historyczny, a w 2003 roku prezydent Roh Moo-hyun 노무현 przeprosił oficjalnie za wydarzenia z 4.3. 

Historia jest po to by się z niej uczyć i jej nie powielać, dlatego nawet największe zbrodnie powinny być ujawniane i niezapomniane.  

Przy opracowywaniu tego materiału korzystałam głównie z wykładu historyczneo Seol Min-Seok oraz z materiałów, które zobaczyłam, w Muzeum Upamiętniającym Zdarzenia z 3.4. Po relację z muzeum zapraszam na powyższy film na You Tube.  

Jedna odpowiedź do „NAJDŁUŻEJ przemilczana, NAJWIĘKSZA MASAKRA domowa w historii Korei 😶💀”

  1. Potworna historia potwierdzającą jak straszną rzeczą są wojny domowe, gdzie mimo bliskich więzów nienawiść dewastuje sumienia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: